Droga do wolności

Człowiek może odejść ku wolności tylko wtedy, gdy pozwoli, żeby wszystko było poza narzuconymi przez niego kryteriami

Droga-do-wolności
DROGA DO WOLNOŚCI

W konflikcie z otoczeniem tylko się uprzedmiotawia brak akceptacji samego siebie przez jednostkę, a tym samym lepiej przechodzi w wiedzę potrzebną do próby rozgrzeszenia.

Do rozwiązania wystarczy, żeby człowiek położył kres błędom w których tkwi – ponieważ nieścisłości błędów są wyrazem dokładności prawdy. W tej chwili wielu jest tak powierzchownych, że wszystko kończą w pół drogi i nigdy nawet nie dowiedzą się, czy idą w dobrym kierunku czy też tkwią w błędzie.

Szczyt własnego chciejstwa leży w abstrakcji, ponieważ kiedy zabraknie kolorowych form życia, pozostają tylko stany podstawowe – oddania lub agresji. Gdy zabraknie abstrakcji, zostaje tylko to co niemierzalne, przeprowadzona zostaje granica pomiędzy tym co szatańskie a Królestwem Bożym.

Człowiek wspina się na górę swoich widziadeł i cały czas wydaje mu się, że widzi szczyt. Ile sił by nie włożył we wspinaczkę, nie wykonuje żadnego ruchu, ponieważ nieskończoność góry przemienia każdy krok w bezsensowny wysiłek. Kiedy człowiek to zrozumie, pozostaje mu jako ratunek automatyczny skok w otchłań życia. Nie ma w tym żadnego ryzyka, ponieważ otchłań ta jest również nieskończona i człowiek o nic się nie rozbije. Kto się nie rzuci w otchłań, ten będzie musiał wiecznie się wspinać.

Dlatego oddanie wzbogaca, ponieważ dopuszcza bogactwo wszystkiego we wszystkim. Swoją samowolą poniżasz życie i szkodzisz mu, a w rezultacie możesz je całkiem zaprzepaścić. Możliwość akceptacji jest bezgraniczna w obu skrajnościach:  wszystko możesz zaakceptować lub wszystko możesz odrzucić. Każdy sam decyduje o tym co zaakceptuje i jak będzie żył. Lecz nie może stworzyć swojej własnej prawdziwości. Ponieważ tylko Stwórca rodzi życie w jedności dwojga, poprzez wzajemne oddanie dwóch istot ludzkich.

Im bardziej człowiek traktuje ten świat jako złudzenie i sen, tym bardziej rozbudza w sobie wewnętrzny, duchowy świat. Nietrwałe kwiaty tego świata ciągle opadają i więdną i dlatego obciąża się bólem i niepokojem ten, kto do tego świata należy. Natomiast ten, kto przyjmuje na siebie przemijalność tymczasowości oraz niewiarę i pustkę innych ludzi i w ten sposób uzna swoje zagubienie, wzniesie się ponad obłoki iluzji do wolnego nieba.

Dlaczego uciekamy przed swoją małością? Każdy uczciwy człowiek w towarzystwie skromnego i pokornego człowieka zyska poczucie akceptacji i potwierdzenia pomimo swojej naturalnej małości.  Będzie się z tego cieszył, tak jak ul pszczeli cieszy się ze słonecznego poranka.

I nawet gdyby nie było nikogo innego, specjalnie dla ciebie istnieje ktoś, kto jest samym życiem i czeka, żeby cię całkowicie zaakceptować, takiego jakim jesteś, po to, żebyś mógł zostać potwierdzony i odciążony. Tym bezimiennym kimś jest Jezus Chrystus, który przyjął wstyd i cierpienie krzyża, a tym samym zszedł na najniższy szczebel, żeby móc wszystkich przytulić do swojego otwartego serca. Dla każdego otworzył swój dom. Jednak ten dom jest daleko, tak daleko jak ty jesteś oddalony od samego siebie.

W  swojej sile Był mały a w swojej małości silny, całkowicie pokorny wobec życia, ale pierwszy i najodważniejszy, gdy chodzi o odkrywanie nicości i bezwartościowości tego oszukańczego świata. Jako pierwszy odszedł w nieskończoną nicość i ciszę, gdzie nie ma pokoju i wolności, oddał się za każdego, kto do końca idzie za prawdą i wewnętrznym głosem.

Zdjął welon obłoku wegetacji – zdemaskował kłamliwe wartości i zrozumiał, że wszystko, co istnieje jest równe zeru. Zrozumiał, że nie można jednocześnie być i widzieć, i przyjął na swoje barki Niebyt, swój pierwotny stan. Niebyt odkrywa istotę wszystkiego, ponieważ wszyscy pochodzimy z Niebytu. W Nim nieskończone życie otrzymało swoje miejsce i przez Niego zostało poznane i zaakceptowane. Sam On zaś, mówiąc obrazowo, został wyniesiony po prawicy Boga jako równy Bogu. Był nikim, a jednak w Nim wszystko wzrosło.

Chciałby pomóc każdemu człowiekowi i dlatego mówi: „Człowieku, spójrz, nie jesteś stworzony aby być czymś określonym, czymś ograniczonym. Cały jesteś zbudowany z Niebytu, dlatego nie martw się tym, że powinieneś stać się czymś! Poza tobą nie istnieje żadna rzeczywistość, tylko ta, która jest w tobie. Jeśli pochodzi z osnowy Niebytu, wówczas pochodzi z pokoju i przez to jest rzeczywista. Wszystko poza tobą na tym świcie jest nicością, dlatego nie musisz obawiać się tej nicości. Zatrzymaj się i stań żeby móc usłyszeć ciszę. W niej rozbrzmisz w pierwszych słowach Bożego wezwania: „Bądź! Wypełniony nieskończonością”.

Bierność skierowana na zewnątrz nie jest ucieczką, lecz jedynie droga w kierunku początku – do czasu zerowego. Apostołowie opuścili Jezusa, bo bali się pasywności krzyża. Zaakceptowawszy taki koniec, Jezus nam wszystkim pokazał, że wszystko zmierza ku życiu a nie ku aktywności.  Trzeciego dnia przebudziło Go życie a nie aktywność. Aktywność wyreżyserowana przez człowieka odrzuca życie i utrzymuje go pasywnie zniewolonego w trwających całymi miesiącami cieniami niewiedzy.

Poprzez własną ograniczoność ograniczasz i deprecjonujesz Boga. Stworzyciela, który dla ciebie posiada nieskończoną wartość, sprowadzasz do zera.

Nikt nie może ci nic zabrać ani dać. Wszystko warunkujesz sam, poprzez swój stosunek do życia jako całkowitej prawdziwości. Żyjemy w czasach, w których każdy jest zmuszony dokonywać wyborów pomiędzy swoją zerową akceptacją a pełną akceptacją. W ostateczności nie ma innej możliwości – samo życie jest wszystkim i niczym lub niczym i wszystkim.

Bóg daje ci wszystko, czego zapragniesz, i nie ogranicza cię w niczym. A ty odchodzisz, w nic albo we wszystko.

TYLKO WĘDRUJĄC ISTNIEJESZ. DLATEGO IDŹ!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *